Co mogą jeść (i w ogóle robić) kobiety?

Żeglując po internecie (bo teraz nie bardzo można żeglować czy latać inaczej) natrafiłam na ciekawy artykuł rosyjskiego blogera, czy istnieje podział na jedzenie dla kobiet i jedzenie dla mężczyzn.

Na jednym z rosyjskim forów pisze oto chłopiec lat 26, nazwijmy go Wanią, że jego 24-letnia nowa dziewczyna chyba nie jest do końca normalna. Rano na śniadanie (które ona oczywiście przygotowuje dla obojga) zjada 4-5 solidnych kanapek, tak samo jak on. A przecież dotychczasowe sympatie Wani zadowalały się jogurtem z garścią płatków owsianych. Najgorzej jest jednak podczas wspólnych wyjść ze znajomymi, dziewczyny zamawiają sałatki i soki, dziewczyna Wani jednak musi, o zgrozo, zamawiać to samo co faceci czyli stek z frytkami. Całe towarzystwo dziwnie na nią patrzy, no wstyd po prostu.

Okazuje się, że młodzi Rosjanie dyskutują całkiem poważnie na temat damskiego i męskiego jedzenia. W XXI wieku. Wrzuciłam temat po polsku do google’a i okazuje się, że temat ten jest żywy również u nas. Jak podaje Wirtualna Polska, panuje przekonanie, że faktycznie kobiece menu powinno opierać się na sałatkach i surówkach, a męskie na mięsie i tłuszczu. Weźmy na przykład taką Chyłkę z bestsellerowej serii Mroza – dieta Chyłki została przedstawiona jako swego rodzaju kuriozum – krwiste steki, pikantne chili con carne, ogniste żeberka (nie mówiąc już o tym, czym je popija).

Portal kobieta.gazeta.pl powtarza pogląd, że mężczyźni jedzą, bo są zmęczeni, a kobiety – gdy są smutne, nieszczęśliwe lub złe. Nie zdawałam sobie sprawy, jaki to gorący temat. Temat, który szybko podchwyciła zresztą branża spożywcza, wypuszczając na rynek chociażby „męskie” jogurty, naturalnie w rozmiarze XL.

Pewna Rosjanka pisze, że nigdy nie widziała, żeby jej matka jadła, chociaż całe życie stała przy garach. Dziewczynka wyrosła w przekonaniu, że jedzenie przez kobietę to coś wstydliwego. Przypomniałam sobie moją pierwszą polską teściową, która postępowała dokładnie tak samo (chociaż była bardzo słusznej postury). Zapytałam ją kiedyś, kiedy je. Odparła, że wystarczy jej tego, co się napróbuje podczas gotowania. Przyjęłam to jako rzecz dziwną, ale nie wnikałam.

Czy kobieta może jeść tak samo jak mężczyzna? Czy może pić jak mężczyzna (no wiadomo, że nie ;)? A czy może siedzieć z rozwalonymi nogami w autobusie, zajmując 1,5 miejsca? Czy może karmić dziecko piersią publicznie (temat, który ostatnio znów wypłynął)?

Inspiracja: https://morena-morana.livejournal.com/1146742.html?utm_source=newsletter&utm_medium=email&utm_campaign=15_01_2021_%20%D0%92%D0%B5%D1%87%D0%B5%D1%80%D0%BD%D0%B8%D0%B9%20%D0%96%D0%96&media

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *