Lato, lato i po lecie…

Ten rok zdecydowanie nie jest in-travel. Jeszcze nie czas na ostateczne podsumowania, jeszcze wiele może się zdarzyć, ale wszyscy odczuwamy, że jest inaczej niż zwykle.

Blogerki ze wspaniałego Klubu Polki na Obczyźnie w ramach nowego projektu postanowiły sprawdzić, co ciekawego zdarzyło się latem http://www.klubpolek.pl . Otwarcie zrobiła Ania z Aniukowego Pisadła https://aniukowepisadlo.com/, która mieszka na Krecie, a zaraz po mnie napisze Olga z Islandii www.polkanaislandii.is

Tymczasem u mnie w Krakowie…

Lato 2020 to był czas (szczęśliwego) powrotu do normalności biurowej po kilkumiesięcznym zamknięciu i pracy zdalnej.

Nowa rzeczywistość w firmowej przyłbicy.

Pracuję w dziale eksportu i koleżanka stwierdziła ostatnio, że prawdziwy rok 2020 zawiesił się dla nas po lutowej wystawie w Dubaju. Lepiej bym tego nie ujęła. Nie możemy narzekać. Wyniki osiągamy wspaniałe, ludzie przed lock-downem robili zapasy i kupowali, kupowali; teraz też sytuacja skłania do siedzenia w domach i eksperymentowania z gotowaniem, więc sprzedaż przypraw ma się wspaniale. Z klientami spotykamy się on-line, zmalały koszty – nie jeździmy w delegacje. Targi się odwołuje lub w nieskończoność przesuwa. Podejmowane są nieudolne próby zorganizowania targów wirtualnych. Czy to się uda na dłuższą metę? Próbki towarów można wysłać, ale jak zastąpić żywy kontakt człowieka z człowiekiem? Jak dogadać się z Arabem bez celebrowania znajomości? Jak wypić z Rosjaninem toast – stukając się kieliszkami przez monitor??

Wakacje planowałam spędzić w ukochanej Rosji, na wyprawie do Inguszetii, Osetii i Czeczenii. Jednak już w maju wiadomo było, że nic z tego nie będzie. Rosja zamknęła granice i skupiła się na pracy nad szczepionką, Polska, jak większość krajów, też wprowadziła ograniczenia w podróżowaniu. W rozgrzanym Krakowie można było cieszyć się brakiem korków i czystszym powietrzem. Stare miasto dziwiło się się ciszą i pustką, niedługo zresztą, bo już pod koniec lipca turyści zaczęli ponownie zapełniać ulice, a restauracje i kawiarnie szybko leczyły rany po kwarantannie. Znowu ustawiły się kolejki do lodów i zapachniały kebaby.

Wawel nocą.
Na nowo odkrywane smaki w Krakowie.

Wspominałam lato w Moskwie, gorące i suche, a nocami śniło mi się, że jeżdżę pustym moskiewskim metrem, wręcz czułam jego specyficzny zapach. Wspominałam ostatnie wakacje nad Bajkałem, jego zimną i przezroczystą wodę i surową przyrodę. Wspominałam wyprawę do Gruzji i mrożący krew w żyłach przejazd przez góry Swanetii. Zapragnęłam wrócić do Jałty i przeparadować po deptaku nad Morzem Czarnym, z głośną muzyką grupy Zwieri w tle („Южна ночь” a w mojej wersji: „Zamieszajmy koktajle”). Na facebooku odezwał się do mnie Tunezyjczyk, którego poznałam 15 lat temu na wczasach. Odnowiłam kilka innych znajomości, na co nigdy nie było wcześniej czasu.

Najlepsza rosyjska wakacyjna piosenka:

W lecie 2020 dwa razy w tygodniu tańczyłam zumbę na świeżym powietrzu, co nadało zupełnie nową oprawę latynoskim rytmom i dość szybko pozwoliło zrzucić 5 nadprogramowych kilogramów, które przyplątały się podczas lockdownu. W utrzymaniu szybkiego rytmu tańca pomagały wyjątkowo żarłoczne komary:

Kleszcze również agresywnie atakowały tego lata, czym zupełnie nie przejmował się mój pies, szczęśliwy z powodu mojej prawie stałej obecności w domu. Dzięki Sabie przemaszerowałam wiele kilometrów po lesie i poznałam całkiem nowych sąsiadów.

Latem kontynuowałam naukę języka hiszpańskiego on-line z myślą o kolejnych krajach do odkrycia (niestety Hiszpania wciąż na zakazanej liście), a także, żeby rozumieć, o czym mówią zumbowe piosenki (okazały się niestety trywialne) i żeby oglądać hiszpańskie seriale na Netfliksie w oryginale.

Pod koniec lipca skorzystałam z kilkudniowej dyspensy na loty do Rumunii i pojechałam w delegację do Bukaresztu i Braszowa, gdzie udało mi się zrobić kilka klimatycznych fotek, a wyjazd opisałam w poprzednim artykule.

Braszow.

  

Bukareszt.

W sierpniu postanowiłam wyrwać Mamę z covidowego przesiadywania w domu i pojechałyśmy na krótki urlop do urokliwego Ustronia. W trzecim dniu pobytu dało mi się wdrapać i zejść z Czantorii.

Budynek biblioteki w Ustroniu.

Widok z Czantorii na Ustroń.

Czwartego dnia Mama straciła przytomność i spadła ze schodów, okropnie się tłukąc. W szpitalu w Cieszynie najważniejszy był test na covid, chociaż nie miała żadnych objawów. Po tym teście (jeden długi szpikulec przez nos, drugi przez gardło) przez 2 tygodnie kaszlała krwią. W szpitalu przez cały dzień nikt jej nie podał jedzenia i dwa dni leżała bez ruchu, dochodzić do siebie zaczęła dopiero po wypisaniu, kiedy wzięłam ją do siebie. Moje życie się przewartościowało, życie Mamy też się zmieni diametralnie, bo przeprowadza się wkrótce ode mnie do mieszkania obok, nie będzie już mogła śmigać na trzecie piętro bez windy. Miałyśmy wielkie szczęście, że skończyło się na potłuczeniach i lekkim wstrząsie mózgu. A Mama przy okazji rzuciła palenie.

Testy „na Covid” w krakowskim Lewiatanie…

Kiedy już skończę remonty związane z przeprowadzką i samą przeprowadzkę, zacznę znowu planować kolejne podróże, więcej pisać i czytać. Ale nie żałuję tego lata. Było inne, ale bogate w wydarzenia i emocje, będzie co wspominać. „Pandemia” sporo zmieniła, ale jak zwykle patrzę pozytywnie w przyszłość!

W ramach projektu piszą:

Ania z Krety www.aniukowepisadlo.com

Magda z Nowego Jorku www.zgubsietam.pl

Dee z Kentu u podnóża Londynu www.dee4di.com

Agata z okolic Troi w.tureckiekazania.blogspot.com

Agnieszka z Lyonu https://chatkababyjogi.pl

Martyna w rytmie slow www.zyciewrytmieslow.pl

Olga z Islandii www.polkanaislandii.is

Hanka, która mieszkała już w 7 krajach https://hankasaqib.com/

Ania z Włoch Www.plorit.wordpress.com

Agnieszka z Republiki Południowej Afryki www.wkrainieteczy.wordpress.com

Wioletta z Kanady https://wiosway.wordpress.com

Wioleta z Turcji www.mieszkamwturcji.pl

Dominika z Kuby https://kierunekkuba.blogspot.com/

Aleksandra z Finlandii finskiesmaki.blogspot.com

Wiola z https://www.mybritishjourney.com/

1 thought on “Lato, lato i po lecie…

  1. Oj widzę,że jednak sporo się działo u Ciebie tego lata, mi się czasem wydaje ,że jakoś umknęło tak szybko…cieszę się,że Mamie nic się nie stało. jednak doświadczenia szpitalne na pewno nie należały do najlepszych. Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *