Podróże covidowe – Rumunia

Braszów z kolei, to jedno z miast na siedmiogrodzkim szlaku Drakuli, leży u podnóża Karpat i jest bardzo malownicze. Stary gród został podobno założony jeszcze przez Krzyżaków i uchodził w średniowieczu za ostatni bastion chrześcijaństwa na południu. Tak, Braszow zdecydowanie zrobił mi apetyt na dłuższą prywatną wycieczkę do Rumunii.

Wróciliśmy po 4 dniach, lecąc z Warszawy do Krakowa samolotem wypełnionym po brzegi, jak puszka sardynek. Mimo to stewardesy z całą powagą ogłaszały kilkakrotnie, że w samolocie nie można się gromadzić i należy zachować społeczny dystans. Czy nie chciało im się śmiać, a może płakać?

Samolot z Warszawy do Krakowa 30.07.2020

To jeszcze nie koniec opowieści, bo teraz włączam akcent ukraiński. Na początku lipca na stronie polskiej Straży Granicznej i wielu stronach ukraińskich umieszczono informację, że osoby przybywające z Ukrainy do Polski nie podlegają już kwarantannie. Na tej radosnej podstawie kolega zakupił bilety do rodzinnego miasta. Niestety po 3 dniach okazało się, że Ukraińcy nadal podlegają przymusowemu zamknięciu, no chyba że pracują w branżach strategicznych, ogrodnictwie lub są studentami. A reszta jest zagrożeniem. Wielką więc niespodziankę sprawiła Straż Graniczna po powrocie kolegi (a wracał w ten sam dzień co my z Rumunii), kiedy oznajmiła mu, że on nie musi odbywać kwarantanny, bo ma kartę stałego pobytu w Shengen. Wracaliśmy w czwartek, upłynął piątek, w sobotę D. telefonuje po południu „- Właśnie była u mnie policja. Stwierdzili, że jednak jako Ukrainiec muszę kwarantannę odbyć, ale zaliczą mi już ten jeden dzień”. Wiecie, ten piątek, kiedy chodził sobie swobodnie po mieście i spotykał się z ludźmi. Pominę trudy, znoje i paradoksy jego kwarantanny, m.in. to, że aplikacja kontrolna zadziałała po tygodniu, a że mieszka daleko, to nikt nie przyjeżdżał. Nie warto rozwodzić się też nad tym, że inspektor sanitarny na Kraków, przeżuwając obiad, oświadczył przez telefon, że kwarantannę można skrócić o 3 (trzy) dni, jeśli przeprowadzi się testy na covid w szpitalu. Najlepsze jest to, że wczoraj czy przedwczoraj kwarantannę dla Ukraińców znowu znieśli (ale D. to nie dotyczy, bo wjechał w złym momencie), a Rumunia była przez chwilę znów na liście krajów, do których loty są zakazane.

Kiedyś będziemy się z tego, mam nadzieję, śmiać. I przestaniemy zgrzytać zębami. W kolejną delegację do Niemiec na razie nie pojadę, bo obawiam się nieoczekiwanego zamknięcia przed urlopem…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *