Podróż do Key West – w domu Hemingwaya

Do napisania tego wpisu zmobilizowała mnie możliwość powrotu do Klubu Polek na Obczyźnie https://klubpolek.pl/ , żeby wrócić, napisałam m.in. ten tekst.

Jednym z moich podróżniczych marzeń było odwiedzić dom Ernesta Hemingwaya w Key West. Jako zapalona czytelniczka zawsze szukam miejsc związanych z ulubionymi pisarzami.

I oto w styczniu tego roku udało mi się! Odwiedzałam syna, który mieszka i pracuje w Miami Beach – fajna miejscówka, prawda? Stąd do Key West jest ok. 300 km, ale w USA (podobnie jak Rosji i innych wielkich krajach) to żadna odległość, pod warunkiem, że dysponuje się autem. Key West trzeba odwiedzić z kilku powodów: jest to najdalej wysunięty na południe cypel Stanów Zjednoczonych, stąd już tylko 90 mil na Kubę (to tu starają się dotrzeć zdesperowani Kubańczycy, uciekający ze swojej pięknej, lecz nieszczęsnej wyspy), no i z powodu domu Hemingwaya. Syn twierdzi ponadto, że w Key West, w mobilnym barze na kółkach, pracuje najstarszy i najlepszy barman Ameryki, który umie perfekcyjnie zrobić każdego drinka. Faktycznie, uroczy staruszek z białą czupryną serwował najlepsze mojito, a i dla mojej mamy przygotował krwawą Mery, po odstaniu przez nas czasu w długiej kolejce.

Obowiązkowe zdjęcie w Key West – 90 mil na Kubę.

Już sama droga na Key West robi niesamowite wrażenie. Jedzie się po autostradzie zbudowanej na wąskim pasku ziemi między turkusowymi wodami oceanu i dzikimi plażami, przez niezliczone wysepki. Coś jakby Hel, ale węższy, a kolory bardziej wyraziste.

Z synem, po drodze do Key West.

Key West słynie również z … kogutów, które spacerują dumnie po ulicach. Kiedyś to miejsce słynęło z walk kogutów, po ich zakazaniu ptaki wypuszczono  na wolność.

Dumny florydzki kogut z Key West

Ernest Hemingway zachwycił się tą tropikalną miejscowością pod koniec swingujących lat 20-tych XX wieku. Był tu przejazdem, ale wynajęty samochód spóźniał się, pisarz zauroczył się pięknym zakątkiem Florydy, zaczął bywać tu częściej, a potem się osiedlił na stałe. Mieszkał tu ponad 10 lat ze swoją drugą żoną, Pauliną Pfeiffer, modną dziennikarką, przez którą zresztą rozpadło się jego pierwsze małżeństwo (gdybyście nie wiedzieli, to nadmieniam, że po Paulinie ożenił się jeszcze dwa razy). Mieli dwoje dzieci.

Dom pisarza.
Wnętrze domku do pracy.

Key West, ze swoim tropikalnym klimatem, fauną i florą, z oceanem pełnym ryb, było wprost idealnym miejscem dla awanturniczego pisarza. Paulina Pfeiffer zmieniła dom, nabyty na aukcji, podług swoich nowojorskich i francuskich gustów (Hemingwaya poznała podczas pracy w Paryżu, tak, właśnie w tym czasie, kiedy dzieje się akcja niedawnego filmu Woody Allena „O północy w Paryżu”, pamiętacie z niego młodego Hemingwaya?). Niektóre przeróbki były kompletnie niepraktyczne w klimacie tropikalnym, poza tym wszystko to dość słono kosztowało. Praktycznym pomysłem był na pewno basen, podobno pierwszy w mieście, który zbudowała jako prezent dla męża po jego powrocie z pracy korespondenta w ogarniętej wojną Hiszpanii. Za to koszt tego basenu podobno bardzo rozsierdził krewkiego Ernesta…

Basen faktycznie bardzo ładny.
Na schodach domu E. Hemnigwaya.

Dom można zwiedzać bezpłatnie, z przewodnikiem lub samodzielnie. Na każdym kroku, w każdym pomieszczeniu znajdują się przedmioty i meble, związane z pisarzem. Jakby przed chwilą wyszedł po skrzypiących drewnianych schodach. Na ścianach plakaty reklamujące filmy, nakręcone na podstawie jego książek. Przy okazji zapisałam sobie parę tytułów do obejrzenia.

Plakat do chyba najsłynniejszej, choć podobno nie najlepszej powieści „Komu bije dzwon”.
„Pożegnanie z bronią”.
„Śniegi Kilimandżaro”.

Ciekawostką i atrakcją posiadłości są wszechobecne koty, rozwalające się na łóżkach, chowające w szafach i na półkach. Hemingway otrzymał w prezencie kilka kotów z ciekawą wadą genetyczną – były sześciopalczaste. Teraz ponad połowa żyjących tu kotów też ma sześć palców, czyli są w prostej linii potomkami kotów pisarza. Szczególne wrażenie zrobił na mnie osobny domek do pracy twórczej, jego urządzenie i wyposażenie wskazuje na to, jak bardzo Hemingway musiał odcinać się od codzienności, żeby napisać kolejny wspaniały utwór.

Jeden z uroczych kotków.
A to cmentarzyk kotów Hemingwaya.

Jest tu też oczywiście domek z pamiątkami, którym się nie oparłam, choć zazwyczaj nie kolekcjonuję rzeczy, tylko zdjęcia i wspomnienia. Za prawie 100 dolarów (Floryda nie jest tania) nabyłam dwa magnesy na lodówkę (w końcu się złamałam i zaczęłam je zbierać, bo za chwilę zapomnę, gdzie bywałam), niebieską koszulkę z podobizną pisarza i najważniejsze – „Pożegnanie z bronią” w oryginalnej wersji językowej. Język angielski Hemingwaya jest bardzo dobrze przyswajalny i polecam czytanie jego książek w oryginale, szczególnie dobrze się z nich uczyć czasowników 😊

W Key West byliśmy trzy dni i ogromnie chciałabym tam kiedyś wrócić. Jako że dom Hemingwaya jest chętnie wybieranym miejscem na wesela, mam nadzieję, że może mój syn i jego dziewczyna urządzą tam ślub. Floryda jest urzekająca!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *